Posłowie opozycji krytycznie wypowiadają się o założeniach projektu nowelizacji tegorocznej ustawy budżetowej.
Minister finansów stwierdził dziś na konferencji prasowej, że rząd miał "absolutną rację" z czekaniem na podjęcie decyzji odnośnie nowelizacji budżetu. Podkreślał, że budowanie budżetu polega na ciągłym zbieraniu informacji, a te w ostatnich miesiącach "zmieniały się dramatycznie". Jacek Rostowski zapowiedział, że projekt noweli będzie gotowy na 7 lipca i powtórzył, że nie będzie podwyżki podatków w tym roku.
Wcześniej szef doradców strategicznych premiera Michał Boni poinformował, że resorty środowiska, infrastruktury i skarbu zaoszczędziły odpowiednio: 8 mln zł, 12,3 mln zł i 1,4 mln zł, a resort sportu - 10,8 mln zł. Najwyższa Izba Kontroli wygospodarowała 1,1 mln zł, Naczelny Sąd Administracyjny 2,8 mln zł, a Sąd Najwyższy 830 tys. zł. Sejm zaoszczędził 9 mln zł, Kancelaria Prezydenta 4,5 mln zł, a KRUS 24 mln zł.
Tymczasem posłowie opozycji nie podzielają optymizmu Jacka Rostowskiego. Aleksandra Natalli-Świat z PiS podkreśla, że o tym, jakie w rzeczywistości będą oszczędności i co w praktyce oznaczają, dowiemy się, kiedy nowelizacja ustawy budżetowej będzie już gotowa. "Wtedy okaże się, czy zrezygnowano np. z nowych samochodów dla ministerstw czy funduszy stypendialnych" - zaznacza posłanka.
Natalli-Świat dodaje, że "niepokojące jest, że rzad chce wziąć pieniądze z rezerwy solidarności społecznej". Mówi, że dziś okazuje się, iż środki, które miały być przeznaczone na pomoc osobom poszkodowanym w kryzysie, będą służyć do łatania dziury budżetowej.
Posłanka nie ma złudzeń odnośnie zapewnień Rostowskiego, że nie będzie podwyższenia podatków. - Symptomatyczne jest podkreślanie "w tym roku". Czyli od przyszłego możemy się ich (wyższych podatków - red.) spodziewać - mówi.
"Minister Rostowski podkreśla, że mówił wcześniej, że może być nowelizacja. Mamy połowę roku (...) Przez tę połowę nic nie zrobił. Skutkiem polityki rządu jest to, że znów w połowie roku trzeba szukać oszczędności" - zaznacza Natalli-Świat.
Marek Wikliński z Lewicy również zaniepokojony jest, że minister Rostowski szuka oszczędności w funduszu alimentacyjnym i funduszu solidarności społecznej. "To są obszary bardzo wrażliwe, to napawa niepokojem, że liberalny rząd będzie oszczędzał na najuboższych" - mówi.
Komentując deklaracje ministra finansów dotyczące podatków, poseł mówi: "Minister Rostowski mataczy. Nie ma możliwości prawnej, by w ciągu roku zmienić podatki. Pokerowa mina wskazuje, że PO planuje podwyższyć podatki".
Niezalezna.pl
[fot.sxc.hu]